Moc talentu

Moje pierwsze opowiadanie…

Moc talentu

Krzyki. Wszędzie woda. Przeraźliwie płaczące dzieci. Kobieta tonąca z dzieckiem w wielkiej powodzi. Mężczyzna o jasnej karnacji, potężnie zbudowany próbuje użyć swojej koszuli jako liny aby wyciągnąć z wody żonę trzymającą dziewczynkę, mającą około 8 lat. Udało mu się! Rodzina tuli się z wielką miłością. Wszyscy są mokrzy i szczęśliwi. Ruszają ścieżką, która nie była jeszcze zalana wodą w stronę domu. Nagle mężczyzna potyka się i wpada w wir wielkiej powodzi. Zostaje porwany przez nurt wody. Kobieta z dzieckiem widzą, jak ciało mężczyzny uderza w tonący samochód i zostaje porwane z prądem wody.


– Mamo! Mamo! – krzyczała cała spocona Paula, budząc się z koszmaru. – Chodź natychmiast!

– Kochanie! Co się stało?! – odpowiedziała zakłopotana mama.

– Śnił… śnił mi się… tata – jąkała się Paula – Podczas powodzi, kiedy nas uratował, a później wpadł do wody i od tej pory już go nie widziałyśmy. Jak myślisz, czy on żyje, gdzie teraz może być?

– Nie wiem kochanie – smutno odpowiedziała – Ale wierzę, że jest mu dobrze i nie trzeba się o niego martwić.

– Masz rację mamo, też to czuję – westchnęła Paula.

Był to ostatni dzień wakacji i następnego dnia Paula miała pójść do nowej szkoły, do pierwszej klasy gimnazjum. Bardzo się stresowała i ciągle myślała o tacie. Dziewczynka strasznie przeżywała utratę taty w wyniku powodzi. Nie mogła o nim zapomnieć, a wieczorami płakała w poduszkę mimo iż miała 12 lat. Miała nadzieję, że kiedy pójdzie do szkoły wszystko się poprawi. Paula z mamą były strasznie biedne i mieszkały ściśnięte w małym mieszkanku. Paula miała ogromny talent do tańca lecz mama nie miała pieniędzy, aby zapisać córkę na zajęcia taneczne. Mimo to dziewczynka codziennie ćwiczyła.

Nadszedł ten dzień, kiedy Paula miała pójść po raz pierwszy do gimnazjum. – Mamo!
-Tak? – Odpowiedziała matka.
– Ja już jestem gotowa, szybciej! – krzyknęła dziewczynka.

1

– Dobrze, dobrze! – odkrzyknęła mama Pauli – widzę, że nie chcesz się spóźnić. – No jasne, że nie chcę! – zdenerwowała się Paula.
– Już idę!
-Super! – krzyknęła ironicznie dziewczynka.

Paula miała nadzieję, że zdobędzie nową przyjaciółkę, ponieważ to by jej bardzo pomogło. Mama z Paulą ruszyły samochodem do szkoły, nagle dziewczynka odezwała się:

– Nie mogę przestać myśleć o tacie – mruknęła smutna Paula. Nie miała już nadziei, że kiedykolwiek go spotka.

– Kochanie, uwierz mi ja też nie mogę, to bardzo trudne i obie to ciężko przeżywamy, ale kiedy będziesz starsza to znajdziesz sobie najlepszego męża na świecie i będziesz miała najlepsze dzieci – powiedziała smutna mama.

– Yhy…

Dojechały do gimnazjum. Był to wielki budynek składający się z dwóch części. Pierwsza część to były sale lekcyjne, a druga to ogromna sala gimnastyczna. Paula pożegnała mamę i udała się na miejsce rozpoczęcia roku szkolnego, czyli oczywiście sali gimnastycznej. Paula trafiła do 1b. Zaczęły się przemówienia dyrektora i nauczycieli. Potem klasa Pauli poszła do sali nr 21. Dziewczynka usiadła w przedostatniej ławce sama. Jakaś koleżanka podeszła do Pauli i spytała nieśmiało czy może się dosiąść. Paula się zgodziła i zagadała.

– Cześć, jak Ci na imię? Nazywam się Paula Morka.

– Cześć…ja jestem…yyy…Milena Kra…Kra…Kra…Krawicka – odpowiedziała speszona Milena.

– Ładne imię – powiedziała Paula – zostaniemy przyjaciółkami?

– Tak! – krzyknęła uradowana Milena.

Dziewczynki nie mogły dłużej rozmawiać, ponieważ nauczycielka rozpoczęła przemowę.

– Witajcie! Nazywam się Barbara Rabarbar i je…

Klasa ryknęła śmiechem, a wychowawczyni nie mogła dokończyć zdania.

– Proszę o ciszę! Jeszcze raz! – krzyknęła poirytowana pani Rabarbar – nazywam się Barbara Rabarbar i je…

Klasa znowu nie wytrzymała i zaczęła się śmiać.
– Boże Święty! Dzieci, co jest takiego śmiesznego?!

2

Wstał chłopiec o imieniu Franek i powiedział:

– To, że pani ma takie śmieszne imię i nazwisko!

Klasa znowu się śmiała, a pani wychowawczyni była czerwona od złości.

– Jeżeli się nie uspokoicie to na języku polskim będziecie mieli dodatkową prace domową!!! – krzyczała zdenerwowana nauczycielka – Cicho być!!!

Klasa powoli się uspokajała, a Paula i Milena próbowały dokończyć rozmowę.

– Mogę na ciebie mówić Milka? – zapytała Paula, lecz nauczycielka kontynuowała.

– Nazywam się Barbara Rabarbar – ostrzegawczo spojrzała na wszystkich – i jestem waszą wychowawczynią oraz prowadzę zajęcia z Języka Polskiego! Witam was w nowym roku szkolnym 2017/2018 i mam nadzieję, że będziemy się dogadywać! Dziękuję za łaskawe wysłuchanie!!!

– Paula – szepnęła Milena – mogę do ciebie mówić Polka?

– Fajne przezwisko! Podoba mi się. Mów tak do mnie proszę! – odpowiedziała Milena.

– Ooo, dziewczynki chyba gadają! – krzyknęła w stronę Pauli i Mileny nauczycielka – Imiona i nazwiska!

– Paula Morka.

– Milena Krawicka.

– Wpisuję wam po uwadze! – krzyknęła pani Rabarbar – Więc dzieci, rozdam teraz plan lekcji.

Nauczycielka rozdawała plany lekcji, a Milena i Paula siedziały zdumione.

– Dostanę karę – smutno powiedziała Milena.

– Nie martw się Milka, powiesz rodzicom, że to przeze mnie – powiedziała Paula

– Nieprawda! Obie zawiniłyśmy! Jeste…

Nie dokończyła zdania, bo wychowawczyni właśnie do nich podeszła z planem lekcji.

– Nieładnie tak w pierwszym dniu przeszkadzać, nie wpiszę wam uwag, ale będę was obserwować – powiedziała miło pani Rabarbar.

– Dziękujemy! – uradowane dziewczynki krzyknęły chórem.
Przywitanie nowego roku dobiegło końca, a przyjaciółki wrócił razem do domów. Następny dzień zaczął się słonecznie, był piątek.
– Paula, szybciej! – krzyczała mama.

3

– Już mamo! Muszę dokończyć śniadanie.

– Teraz to ja na ciebie czekam – burknęła mama.

Paula w końcu się zebrała i szybko popędziła do szkoły. Zaczynała się lekcja Języka polskiego.

– Polka! Psst – szepnęła w stronę przyjaciółki Milena.

– Tak? – spytała Paula.

– Nawet nie wiesz, czego się dowiedziałam! – mówiła podekscytowana Milena – Podobno za tydzień ma odbyć się ,,Mam Talent‘’ w naszej szkole, a ty mówiłaś, że bardzo lubisz tańczyć!

– Ale… ale – jąkała się Paula.

– I na tym „Mam Talent!” będzie sławny tancerz!

– Och.. ale…ale – nie mogła wymówić słowa Paula – ja… ja… nie chcę …wy wy występować…

– Jak to nie?! – krzyknęła Milena – Muszisz! Prooooooszę! Zrób to dla mnie i dla siebie!

– Ale…ale…ja…nie umiem tańczyć – powiedziała zestresowana Paula.

– Słuchaj, głupoty gadasz! – nie mogąc się poddać powiedziała Milena – Musisz! Musisz! To wielka szansa!

– Milena! Nie i koniec kropka! – powiedziała, próbując pohamować płacz Paula. – Dobrze! Ale nie krzycz na mnie! – powiedziała zdumiona Milena.

Milena zastanawiała się, co się stało Pauli, a Paula podeszła do pani Rabarbar i spytała się, czy może wyjść do toalety.

– Tak, ale zaraz wracaj – odpowiedziała nauczycielka.

– Yhym.

Paula wybiegła z sali cała zapłakana. Nie mogła przestać myśleć o tacie, a była pewna, że chciałby, aby Paula wzięła udział w konkursie „Mam Talent!”. Byłby z niej dumny. Nie wiedziała co zrobić. Część Pauli była za tym, aby wyjść na scenę i zaszaleć, ale druga część po prostu na to nie pozwalała. Musiała wrócić już do klasy. Usiadła. Przez całą przerwę Milena próbowała ją przekonać.

– Polka! Proszę! To będzie wielkie osiągnięcie w twoim życiu, nawet jak nie przejdziesz! – powiedziała Milena.

– Milka pomyślę, jutro powiem Ci, jaka jest moja ostateczna decyzja – powiedziała Paula.

Jednak w głębi duszy Paula wiedziała, czego chce. Kiedy wróciła do domu to przez 5 godzin tylko tańczyła i układała swoją choreografię. Wiadomo było, co wybierze.

4

Paula wpadła do klasy jak błyskawica. Poprzedniego dnia ćwiczyła bardzo dużo. Wszystko ją bolało. Nadszedł dzień, który na pewno coś wniesie w życiu Pauli. Na drugiej lekcji matematyki zaczynał się „Mam Talent!”. Na ławeczce siedział sławny polski tancerz Tomasz Jabłonka. Miał on wybrać jedną lub dwie osoby, żeby dołączyły do jego Akademii Tańca w Krakowie. Paula miała nadzieję, że jej się uda. Dziewczynka otrzymała numer 5. Serce biło jej jak szalone. Każda sekunda dłużyła się jak godzina. Aż wreszcie :

– Numer 5! Zapraszamy na scenę! – krzyczał Prowadzący – Co nam zaprezentujesz? – Ta..Ta…Taniec.
– Proszę Państwa! Numer 5 zaczyna występ – krzyczał komentator.

Wszędzie słychać oklaski i…zapadła ciemność. Rozległa się muzyka. Paula wystrzeliła z pełną mocą. Pokazała ogromny zapał i talent do tańca. Zaprezentowała „freestyle” z przepiękną choreografią. Występ Paula zakończyła cudownym saltem. Z sali dobiegły gromkie oklaski.

Tomasz Jabłonka szybkim krokiem wszedł na scenę i…

– Ja ją biorę!!! Proszę Państwa coś niesamowitego!!! Niemożliwego!!! – krzyczał szczęśliwy Tancerz – Jak się nazywasz?

– Pa…Paul…Pa…Paula – jąkała się Paula – Paula Morka.

– Proszę Państwa, Paula Morka zostaje oficjalnie przyjęta do AKADEMII TAŃCA!!! – krzyczał jak najęty Tomasz Jabłonka.

Tancerz zabrał zdumioną Paulę za kulisy.

– Gratuluję! – mówił Tomasz Jabłonka ściskając jej rękę – Jesteś niesamowita. Chciałbym, abyś trenowała w mojej Akademii Tańca w Krakowie. Dam ci zaraz zgodę, którą muszą podpisać twoi rodzice, jeżeli będziesz chciała tam pojechać.

– Dziękuję bardzo! Jestem… po prostu… no…nie wiem! To ogromna szansa! Dziękuję! – powiedziała podniecona Paula.

– To sobie podziękuj! – uśmiechnął się do Pauli – proszę oto twoja zgoda!

– Do widzenia!

– Cześć Paula! – pożegnał Paulę tancerz.

Paula wzięła zgodę i samotnie pobiegła do domu. Wchodząc otworzyła drzwi z impetem, tak, że prawie opadły z zawiasów.

– Mamo! Mamo! – krzyczała szczęśliwa Paula.
– Kochanie! Coś się stało? – spytała zatroskana mama.

5

– Nie uwierzysz! Przyjęli mnie do Akademii Tańca w Krakowie!

– Och! Boże! Naprawdę?! – spytała nie mogąc uwierzyć w nowinę mama.

– Tak! Tak! Mam jechać za trzy dni, ale musisz podpisać zgodę – powiedziała Paula.

– Czyli zostanę sama? – spytała mniej szczęśliwa pani Morka.

– Och! Mamo, poradzisz sobie, a ja właśnie dostaję życiową szansę! – krzyczała Paula.

– Dobrze! Podpiszę – powiedziała troskliwa mama Pauli.

– Dziękuję! Kocham Cię!

Paula dostała wielką szansę, ale nie wiedziała, co jeszcze ją czeka.

– Paula, mieszkamy blisko Krakowa ale co będzie ze szkołą? Gdzie będziesz chodzić do szkoły? – pytała troskliwa mama.

– Przecież wiesz, że jadę na razie tylko na tydzień

– Tak wiem, ale jednak ominiesz 5 dni lekcji – nie dawała za wygraną mama.

– Dobrze, po treningach będę się trochę uczyć.

– No i tak ma być!

– Mamo no!!!

– Dobrze, dobrze, ale trzymam cię za słowo! – powiedziała mama.

– Yhy.

Paula wyruszyła w podróż z tancerzem Tomaszem Jabłonką pociągiem ze Skawiny (w której mieszkała) do Krakowa. Myślała ciągle o tacie, który byłby z niej dumny.

– Co tam? O czym myślisz? – zagadnął Paulę Tomasz Jabłonka.
– Ehh, nie wiem trenerze, czy sobie poradzę – skłamała odpowiedzią Paula.
– Spokojnie, to, co widziałem na scenie w waszej szkole starczy ci na pewno i mów do mnie „trenerze’’ – Okey Trenerze Tomie
– Hi Hi, osoby, które są ze mną na TY mówią na mnie Jabłonek.
– Fajne przezwisko!
– No może… – powiedział nieprzekonany Tancerz.

6

– Na pewno Hi Hi.

– Ehh, na miejscu poznasz jeszcze moją żonę trenerkę Martynę, ona też tańczy – mówił dumny ze swej żony Tomasz Jabłonka.

– Dobrze i obiecuję, że dam z siebie wszystko! – powiedziała zmotywowana Paula. – No ja myślę! Hi Hi
– Och, Trenerze! – powiedziała przekornie Paula.
– Słucham… – rzekł, nie licząc na odpowiedź wesoły Tancerz.

W końcu pociąg dojechał na miejsce. Przed oczami Pauli ukazała się wielka hala połączona z hotelem.

Paula dostała pokój z piękną łazienką, małą kuchnią i oczywiście sypialnią. Pech lub fart chciał, że została ulokowana sama. Zaczęła się wypakowywać, kiedy do pokoju ktoś zapukał.

– Dzień dobry – usłyszała kobiecy głos. – Zza drzwi do szanownej koleżanki Pauli mówi Trenerka Martyna Hi Hi.

– Dobrze, już otwieram.

Paula otworzyła drzwi. Żona Tancerza weszła do pokoju i usiadła na łóżku, które było jeszcze pokryte narzutą.

– Witam Cię koleżanko Paulo.

– Dzień dobry.

– Chciałabym Ci dać plan tego tygodnia, na którym będzie napisane, o której godzinie coś robimy lub gdzieś idziemy – mówiła miła Trenerka – Jabłonek chyba mówił Ci o mnie ale i tak się przedstawię. Nazywam się Martyna Jabłonek i jestem trenerką w Akademii Tańca, ale załatwiam również różne formalności.

– Yyy… tak… Ja się nazywam Paula Morka i przyjechałam ze Skawiny – powiedziała Paula.

– Miło mi cię poznać Paulo. Dzisiaj jest niedziela, czyli dzisiaj nie ma treningów. Kolacja o 19:00. Do zobaczenia na kolacji!

– Do widzenia!
Kobieta wyszła, a Paula padła na łóżko, rozmyślając o wszystkim. Zasnęła.
Puk, puk, puk, puk, puk. Paula się obudziła i szybko otworzyła drzwi.
– Polka! A kolacja to co? Nie jesteś głodna po podróży? – spytał Tomasz Jabłonka. – Oj, przepraszam, zaspałam, położyłam się na chwilkę i…

7

– Dość tego gadania! Chodź już no! Wszyscy na ciebie czekają – krzyknął zabawnie Tancerz.

Paula szybko się ogarnęła i poszła na kolację.

– Uwaga! Uwaga! – ogłosił ciszę i poprosił o uwagę Tomasz Jabłonka – doszły do nas słuchy, że w sobotę odbędą się pokazy w cyrku i Cyrk Krakowski poprosił nas, abyśmy zatańczyli jakiś śmieszny taniec z okazji stulecia tego cyrku!!! Zatem w tym tygodniu odbędzie się więcej treningów niż normalnie!!! Dziękuję! Możecie powrócić do jedzenia!!!

Paula się ucieszyła, bo to był jej pierwszy tydzień w Akademii Tańca, a już miała pojechać na jakiś występ. Wszystko to jeszcze bardziej ją zmotywowało i miała nadzieję, że pokaże swój talent! Dziewczynka zjadła kolację i poszła do swojego pokoju dokończyć rozpakowywanie skromnego bagażu i szybko położyć się do łóżka. Była bardzo zmęczona. Zasnęła w mig.

Nadszedł kolejny dzień, w którym czekało ją 7 godzin treningu z przerwą na obiad i spacer po mieście. Podczas wycieczki po Krakowie Paula podeszła do sklepiku z pamiątkami, a w środku zobaczyła elegancko ubranego mężczyznę o jasnej karnacji, potężnie zbudowanego, z blond włosami. Wyglądał tak samo, jak tata ze snu Pauli. Dziewczynka zaniemówiła. Serce zaczęło jej bić, jakby chciało za chwilę wybuchnąć. Mężczyzna odwrócił się w stronę Pauli i powiedział:

– Paweł! Jakaś dziewczynka chce coś kupić! Nie obijaj się!

Nie mogła w to uwierzyć. Taki sam głos, jaki pamiętała z dzieciństwa. To na pewno był jej tata. Tylko czemu się do niej odezwał, jak do zupełnie obcej osoby i jej nie przytulił?

– Dobra! – odkrzyknął mężczyzna nazwany Pawłem – Tak? W czym mogę służyć. – To… to… to… pop… – Paula nie mogła wymówić słowa.
– Nie mogę cię zrozumieć, mów może głośniej – powiedział miło mężczyzna.
– Ja… ja… pop… – nadal nie mogła wymówić słowa.

– Paweł, co ty tam robisz?! Czemu nie obsługujesz dziewczynki?! – krzyknął mężczyzna wyglądający na tatę Pauli.

– Bo ona coś mamrocze i nie da się zrozumieć, co mówi! – odkrzyknął mężczyzna o imieniu Paweł. – Odejdź, ja ją obsłużę. Dzień dobry, w czym mogę służyć?
– Yyy… ja poproszę… Czy pan jest właścicielem tego sklepiku? – zadała pytanie Paula.

– Dziewczę, jak ty mnie możesz nie znać – powiedział pan przypominający tatę Pauli. – Ja jestem znanym biznesmenem, zwłaszcza tu, w Krakowie. Nazywam się Leon Maskara. Bardzo dużo sklepów należy do mnie ale jestem teraz tutaj, ponieważ raz na jakiś czas odwiedzam moje sklepy i pracuję w nich, aby dostrzec problemy i sprawdzić, co należy poprawić.

8

– Yyy, tak… interesuje mnie… dziwna rzecz… czy w Internecie znajdę pana życiorys? – spytała Paula.

– Dziwne rzeczy Cię interesują, dziewczę, ale tak, znajdziesz w Internecie moją biografię – odpowiedział Leon Maskara.

– Nie… ja naprawdę pana nie znam, tylko wydaje mi się, że już gdzieś pana widziałam – powiedziała Paula.

– Tak… może w telewizji? – spytał, próbując dojść, o co w tym chodzi – tam mnie dużo pokazują, ale nie zawsze mówią, kim jestem.

– Nie, nie o to chodzi, ale w każdym razie dziękuję bardzo – powiedziała zrezygnowana Paula. – I poproszę tamtą broszkę, o tak tą czerwoną z napisem Kraków. Dziękuję!

Paula nie mogła w to uwierzyć. Ten człowiek podawał się za jakiegoś „Leona Maskarę” ale ona wiedziała, że to jej ojciec. „Czy on mnie nie pamięta, stracił pamięć?” rozmyślała Paula. Wydawało jej się to niemożliwe, a jednak. Przecież kiedy była powódź to woda wyrzuciła go gdzieś daleko i widziałyśmy z mamą jak jego głowa uderza w samochód, więc skoro stracił pamięć to może gdzieś odszedł? Może ktoś go porwał? Wszystko to takie skomplikowane i trudne. Czemu zawsze musi tak być? Paula podczas drogi do hotelu była zła na siebie, że nie powiedziała mu, że może być jego córką. Być może straciła jedyną szansę na wyjaśnienie tej sprawy. Ale jakim cudem to możliwe? Ona nie wierzyła w to, że go spotka, a jednak. DLATEGO ZAWSZE TRZEBA WIERZYĆ I SIĘ NIE PODDAWAĆ. A ona się poddała, nie wierzyła w to. Tylko czemu nie powiedziała mu, że jest jego córką? Wróciła do hotelu padła na łóżko i nastawiła budzik na 18:55, żeby nie zapomnieć o kolacji. Zasnęła.

Dryń, dryń, dryń. Paula obudziła się, wstała, szybko układa włosy i wychodzi z pokoju. Schodzi schodami na kolacje. Wszyscy już są. „Jak oni to robią, że są zawsze na czas?” pytała się w myślach Paula. Trener Tom jak zawsze opowiadał dowcipy podczas kolacji. Wspomniał coś o zawodach i motywacji ale nikt go uważnie nie słuchał, wszyscy czekali na jego żarty. Po jedzeniu Paula poszła do pokoju i padła zmęczona po treningach i przeżyciach tego dnia.

Nadszedł dzień zawodów, ale Pauli nie bardzo chciało się występować. Wszyscy ją namawiali ale Paula była strasznie zła na siebie od tamtego zdarzenia z tatą. „Och, zapomniałam zobaczyć w Internecie życiorys swojego taty” przypomniała sobie dziewczynka. Popędziła do pomieszczenia z komputerami i szybko wystukała w klawiaturę „Życiorys Leona Maskary”. Wyskoczyło jej dużo linków. Kliknęła w pierwszy. Zaczęła czytać. W artykule było mało informacji o Leonie Maskarze, ponieważ okazało się, że mężczyzna stracił pamięć w wieku 38 lat. Nie pamiętał podstawowych informacji sprzed wypadku, nie wiedział, gdzie się urodził i co działo się wcześniej. „Leon Maskara stracił pamięć w wyniku uderzenia głową w samochód podczas powodzi w Skawinie, do szpitala zawiózł go nieznajomy, który wyłowił go z wody. Leon Maskara był wtedy w kilkudniowej śpiączce. Kiedy się obudził, nie wiedział kim jest.” – głosił artykuł. Następnie Paula dowiedziała się, że Leon Maskara rozpoczynał od małych działalności i ciągle się rozwijał, aż został sławnym biznesmenem”. Na końcu podany był kontakt mailowy do Leona Maskary: [email protected] oraz numer infolinii jego firmy. Strona Leona Maskary znajdowała się pod adresem: LeonMaskara.pl. W życiorysie jej taty nie znalazła żadnej pomocnej informacji. „Czyli o mnie nic

9

tu nie ma, ale nie mogę tego tak zostawić”. Paula zdecydowała się więc napisać maila do Leona Maskary:

„Szanowny panie Maskara,

Chciałabym się o coś spytać. Czy zna Pan Cyrk Krakowski?

Jeżeli tak, to może przyszedłby pan tam dzisiaj, ponieważ jest jego stulecie i wystąpi niesamowita Akademia Tańca sławnego Tancerza Tomasza Jabłonki. Serdecznie zapraszam!

Pozdrawiam Paula Morka”

Miała nadzieję, że gdy ojciec zobaczy to imię i nazwisko, to coś sobie przypomni. Paula zdecydowała, że poszuka jeszcze dodatkowych informacji w Internecie o Leonie Maskarze i poczeka na odpowiedź. Nie miała dzisiaj treningów przed występem, mieli być wypoczęci. Nadeszła odpowiedź na maila, czekała na nią 2 godziny.

„Witam Pani Morko,

Cyrk Krakowski należy do Pana Maskary i pan Maskara ma już zaplanowane wyjście na przedstawienie z okazji stulecia cyrku o godzinie 19:00.

Pozdrawiam, Sekretarka Leona Maskary, Malina Brzoza”

Paula z radości o mało nie spadła z krzesła. Wiedziała, że jej tata tam pójdzie. „Jeżeli mój tata jest właścicielem tego cyrku to będzie pewnie gdzieś blisko na widowni, a nie daleko” mówiła sobie Paula. Wyłączyła komputer i cała szczęśliwa pobiegła w podskokach do pokoju. Powoli zaczęła przygotowywać się do występu. Wybiła godzina 17:00 czyli godzina kiedy uczniowie Akademii Tańca mieli zebrać się przy recepcji, aby pojechać na występ do Cyrku Krakowskiego. Kiedy dojechali na miejsce i weszli na arenę cyrkową, Paula kątem oka dostrzegła swojego tatę stojącego przy wyjściu z sali. Postanowiła sobie, że na koniec występu Akademii Tańca podejdzie do Leona Maskary i opowie mu wszystko, a przede wszystkim, że jest jego córką. Zaczęło się przedstawienie i Leon Maskara jako właściciel tego cyrku wystąpił na środek i wygłosił głębokie przemówienie. Następnie były różne występy i nadszedł czas Akademii Tańca. Paula została ustawiona w pierwszym rzędzie. Miał to być zabawny taniec, a scenariusz imprezy przewidywał, że na końcu właściciel cyrku wytypuje osobę, która najlepiej zatańczyła. Rozległa się muzyka. Wszyscy wystartowali. Był to zarazem piękny jak i wesoły taniec. Paula tańczyła cudownie. Układ się skończył. Leon Maskara po raz drugi wystąpił na środek i ogłosił, kto według niego najlepiej zatańczył:

– Najbardziej podobał mi się taniec…….. Dziewczynki w różowym stroju! Proszę o gromkie oklaski!

Zwyciężczynią nie była Paula. Kiedy Leon Maskara wręczył nagrodę „Dziewczynce w różowym” czyli Mai Falnickiej, Paula podeszła do swojego taty i zaczęła opowiadać mu całą historię na ucho. Leon Maskara słuchał uważnie i nie przerywał.

– Przykro mi ale ja nie jestem twoim ojcem – powiedział Leon Maskara – dużo twoich stwierdzeń jest poprawnych ale na pewno nie jesteś moją córką.

10

Paula nie mogła uwierzyć. Nie pamiętał jej. Wyszła na głupka. Popłakała się. Na koniec pokazała mu jeszcze bardzo stare zdjęcie mamy i Pauli. Ale on powtórzył, że nie jest jej ojcem. Paula wybiegła z cyrku cała zapłakana. Usiadła w trawie i płakała. „Jestem pewna, że to on, tylko on mnie nie pamięta” myślała szlochając.

… Dzwonek do drzwi. Paula idzie otworzyć. Pociąga za klamkę i…

– Córeczko, ja jestem twoim tatą, jestem Maciej Morka i jestem mężem Katarzyny Morki. Straciłem pamięć, kiedy miałaś 8 lat w wyniku powodzi. Wszystko teraz pamiętam!

– Och, tato!!! Kocham cię – powiedziała cała zapłakana Paula. – Ja ciebie też córeczko.

Paula rzuciła się w objęcia taty, wyściskała go i ucałowała. Po chwili dziewczynka poprowadziła go do pokoju mamy, która czytała książkę.

– Boże! Maciej, kochanie!
Mama Pauli popłakała się i wycałowała męża, nie mogąc uwierzyć w to, co się właśnie wydarzyło.

Paula nadal uczęszczała do Akademii Tańca i wiedziała, że nigdy nie można tracić wiary w swoje marzenia.

1 thought on “Moc talentu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *